Strefa marek
Rakotwórczy glifosat. Dlaczego nie jest w Polsce..

EAN:

9788396553799

Wydawnictwo:

Rok wydania:

2026

Oprawa:

broszurowa

Strony:

424

Cena sugerowana brutto:

59.90zł

Stawka vat:

5%

Nowość

[] Tym razem jednak padamy ofiarą wielkiego biznesu chemicznego, związanego z tzw. środkami ochrony roślin, oraz rolników, którzy sprzedają nam zatrutą żywność korzystając z toksycznej chemii w postaci wszelkiego rodzaju pestycydów. Na szczęście są wśród nich tacy, którzy będąc świadomi toksycznych właściwości glifosatu (czy innych preparatów) nie wykorzystują go w swoich uprawach. Niemniej jednak ta trucizna jest obecna praktycznie wszędzie, co oznacza, że nie możemy przed nią uciec, a jedynie próbować obniżyć przyjmowaną dawkę

Glifosat nie jest jedyną toksyczną substancją stosowaną w rolnictwie. Dlatego nie można dać się nabrać, że po ewentualnym zakazie jego wykorzystywania nasza żywność znowu stanie się zdrowa. Korporacje, dzięki usłużnym organom regulacyjnym, które powinny chronić obywateli, wprowadzają na rynek inne niebezpieczne biobójcze związki. Biznes musi się kręcić. Poza tym, jak przekonuje prof. Gilles-Eric Sralini, niezależny naukowiec zajmujący się toksykologią pestycydów, oprócz glifosatu w produkcie może być wiele innych toksycznych substancji:

[] Koalicja odniosła już sukces, ponieważ Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł na jej korzyść, potwierdzając, że testy długoterminowe przed dopuszczeniem pestycydu do obrotu powinny być przeprowadzane z całym produktem (a nie na podstawie badania części składu i teoretycznych obliczeń), taka jest zasada. Tylko że poza nami nikt nigdy tego nie zrobił.

Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności jest skompromitowana. Nie dość, że nie posiada pełnej listy składników pestycydów, które autoryzuje do użytku, to przede wszystkim nie przeprowadza żadnych długoterminowych testów toksyczności rzeczywistych produktów, chociaż powinna to robić.

Ostatnio testowaliśmy nowe pestycydy bez glifosatu i na przykład znaleźliśmy produkty kierowane na polski rynek, które są skrajnie rakotwórcze. Przykro nam, że polskie organizacje pozarządowe czy polscy europosłowie nie podjęli tematu naszych ostatnich badań i nie powiedzieli, że doszło do oszustwa przy dopuszczaniu pestycydów do obrotu.

Myślę, że nasze polskie organizacje obywatelskie czy ekologiczne po prostu nie wiedzą o tych dodatkowych ukrytych truciznach w pestycydach.

Dlatego jako społeczeństwo możemy wygrać w sądzie z producentami pestycydów, bo to jest oszustwo. Trzeba tylko to zrozumieć i nie skupiać się jedynie na herbicydach opartych na glifosacie, ale na pestycydach w ogóle.

Należy zdać sobie sprawę, że nawet gdy nie ma już glifosatu, pozostawili w środku toksyczne produkty. To co robią agencje ds. bezpieczeństwa żywności, to magia pracują na produktach, których skład jest tylko deklarowany przez firmy i przede wszystkim nie robią badań. Firma twierdzi, że sama przeprowadziła testy lub jest to czysto teoretyczne.

Przeprowadziliśmy trwające ponad dwa lata prawdziwe badania na szczurach, wykonaliśmy mnóstwo badań moczu i krwi, żeby sprawdzić, jak te szczury się mają. Bardzo dużo nas to kosztowało, ponieważ były to bardzo drogie badania i aby je sfinansować, udało nam się zorganizować największy crowdfunding w Europie. Drogo nas to kosztowało również dlatego, że wskutek publikacji wyników zmieszano nas z błotem.

Zamiast płacić za powtórzenie testów, firmy płaciły agencjom komunikacyjnym, by ludzie uwierzyli, że to ja jestem oszustem. Wszystkie te informacje można znaleźć w oficjalnych dokumentach, czyli Monsanto Papers. To jest właśnie wspaniałe, że amerykański wymiar sprawiedliwości ujawnił prawdę i przyjął do wiadomości. Ale szeroka publiczność tego nie przyswoiła, nikt nie czyta sprawozdań z procesów.

(...)

Dr Mariusz Błochowiak, prezes Fndacji Ordo Medicus